niedziela, 29 marca 2015

Mleko może być dobre dla mózgu

Najnowsze badanie naukowców z Centrum Medycznego Uniwersytetu Kansas wskazuje na związek między piciem mleka a poziomem przeciwutleniacza glutationu w mózgach zdrowych starszych osób.
Od dawna myśli się o mleku jako produkcie bardzo istotnym dla kości i mięśni. To studium sugeruje, że może on być także bardzo ważny dla mózgu - podkreśla dr Debra Sullivan.
Zespół dr In-Young Choi pytał 60 ludzi o dietę w dniach poprzedzających obrazowanie mózgu (za pomocą rezonansu magnetycznego monitorowano poziom glutationu). Okazało się, że u osób, które ostatnio piły mleko, stężenie przeciwutleniacza było wyższe. Ma to spore znaczenie, bo pozwala zwalczać stres oksydacyjny i ograniczać uszkodzenia wywoływane przez reaktywne formy tlenu.
Panie zaznaczają, że niewielu Amerykanów spożywa 3 zalecane porcje nabiału dziennie. Studium, którego wyniki ukazały się w The American Journal of Clinical Nutrition, pokazało, że im bliżej komuś do zrealizowania normy, tym wyższy poziom glutationu.
Wg Chio i Sullivan, kolejnym krokiem powinno być losowe badanie kontrolowane.
Informacje: http://kopalniawiedzy.pl/

Kolosalna struktura po wielkim zderzeniu

W Centralnej Australii odkryto największą znaną strefę uderzeniową. Struktura o średnicy 400 kilometrów powstała przed milionami lat, gdy potężna asteroida, która chwilę wcześniej rozpadła się na dwie mniejsze, uderzyła w Ziemię. Każda z tych asteroid musiała mieć ponad 10 kilometrów średnicy. Ich upadek oznaczał koniec wielu gatunków żyjących wówczas na Ziemi - powiedział szef zespołu badawczego doktor Andrew Glikson z Australian National University (ANU). Odkrycia dokonano podczas wierceń prowadzonych w ramach badań geotermalnych w pobliżu granic stanów Południowa Australia, Queensland i Terytorium Północne.
Odkrycie może prowadzić do pojawienia się nowych teorii na temat historii naszej planety. Wielkie uderzenia, takie jak to, mogą odgrywać w ewolucji znacznie ważniejszą rolę niż sądzimy - stwierdza Glikson. Problem jednak w tym, że datowanie upadku asteroidów jest niezwykle trudne. Okoliczne skały liczą sobie 300-600 milionów lat, ale brakuje nam danych porównawczych z równie starymi strukturami po uderzeniu asteroidy. Meteoryt, który przed 66 milionami lat zabił dinozaury pozostawił na całej planecie warstwę pyłów. Jednak dotychczas nie odkryto podobnej warstwy, która pochodziłaby sprzed około 300 milionów lat. Podejrzewam, że do uderzenia doszło ponad 300 milionów lat temu - mówi Glikson. Uczony i jego zespół nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Badania, które prowadzą, przewidują wykonanie odwiertu na głębokość ponad 2 kilometrów, mogą więc przynieść one rozwiązanie zagadki.
Na trop uderzenia uczeni wpadli, gdy w skałach zauważyli fragmenty świadczące o tym, że zostały one poddane niezwykle wysokiemu ciśnieniu i temperaturze. Kolejne badania pokazały znacznie bardziej interesujący obraz. Znaleźliśmy dwie olbrzymie głębokie kopuły, które powstały, gdy skorupa ziemska wracała do swojego poprzedniego kształtu po olbrzymich uderzeniach. W procesie tym w górę zostały wyniesione skały z płaszcza ziemskiego - powiedział Glikson.
Ślady po uderzeniach mają nie tylko 400 kilometrów szerokości, ale ciągną się przez całą skorupę ziemską, która ma w tym miejscu około 30 kilometrów grubości.
Informacje: http://kopalniawiedzy.pl/

Opóźni się restart Wielkiego Zderzacza Hadronów

Opóźni się start Wielkiego Zderzacza Hadronów. CERN poinformował, że układzie elektrycznym jednego z kluczowych magnesów doszło do krótkiego spięcia. W związku z tym LHC zostanie uruchomiony o kilka dni, lub może nawet kilka tygodni, później niż planowano. Przez ostatnie dwa lata trwały prace nad zwiększeniem mocy LHC. Wczoraj miało rozpocząć się pompowanie strumieni protonów, co miało być wstępem do przeprowadzenia w maju pierwszych kolizji.
Naukowców zmartwiły oczywiście problemy, które wyszły na jaw w ostatniej chwili, jednak – jak podkreślają – awaria nie jest poważna. Kilka tygodni opóźnienia w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania pozwalające zrozumieć wszechświat to jak mgnienie oka - mówi Rolf Heuer, dyrektor generalny CERN-u. Frederick Bordry, dyrektor odpowiedzialny za pracę akceleratorów, wyjaśnia, dlaczego usuwania awarii może potrwać nawet kilka tygodni. Otóż doszło do niej w schłodzonej sekcji urządzenia, co oznacza, że najprawdopodobniej najpierw trzeba będzie ją ogrzać, a po przeprowadzeniu napraw, ponownie schłodzić. To, co w urządzeniu pracującym w temperaturze pokojowej zajęłoby kilka godzin, tutaj może potrwać kilka tygodni - mówi.
Informacje: http://kopalniawiedzy.pl/

Jeden foton splątał tysiące atomów

Naukowcy z MIT-u i Uniwersytetu w Belgradzie opracowali nową technikę, która pozwoliła im na splątanie 3000 atomów za pomocą jednego fotonu. Dotychczas nikomu nie udało się splątać tak dużej liczby cząstek.
Możesz twierdzić, że pojedynczy foton nie może zmienić stanu 3000 atomów, ale ten foton jest w stanie to zrobić. Tworzyć on korelacje, które wcześniej nie istniały. Stworzyliśmy w ten sposób nową klasę stanów splątanych. Istnieje jednak jeszcze wiele takich nowych klas do zbadania - powiedział profesor Vladan Vuletic z MIT-u.
Splątanie to niezwykły stan, w którym dwie lub więcej cząstek są ze sobą związane w taki sposób, że zmiana jednej z nich wywołuje jednocześnie zmianę w innej, bez względu na odległość, jaka dzieli te cząstki.
Naukowcy od dawna szukają sposobu na splątanie nie par, a większej liczby atomów. Chcą je bowiem wykorzystać do budowy komputerów kwantowych czy bardziej precyzyjnych zegarów atomowych. Właśnie chęć poprawienia precyzji zegarów motywowała Vuletica, Roberta McConnella, Hao Zhanga i Jiazhonga Hu z MIT-u oraz Senkę Cuk z Uniwersytetu w Belgradzie.
Precyzja obecnych zegarów atomowych jest proporcjonalna do pierwiastka kwadratowego liczby atomów złapanych w pułapkę. Zegar z dziewięciokrotnie większą liczbą atomów będzie więc trzykrotnie bardziej dokładny. Tymczasem gdyby wspomniane atomy były splątane, precyzja zwiększałaby się proporcjonalnie do liczby atomów, więc zegar, o którym mowa, byłby 9-krotnie bardziej dokładny.
Naukowcom udawało się już splątywać większe liczby atomów, zwykle jednak było to splątanie pomiędzy parą a grupą. Jeden z zespołów splątał około 100 atomów. Teraz Vuletic i jego koledzy dokonali tego w przypadku 3000 atomów. Użyli w tym celu słabego lasera, który wyemitował impuls składający się z pojedynczego fotonu. Im słabszy impuls tym lepiej, gdyż tym mniejsze prawdopodobieństwo, że zniszczy on chmurę atomów, w którą trafia. Dzięki temu „system pozostaje w relatywnie czystym stanie kwantowym”.
Eugene Polzik, profesor optyki kwantowej z Instytutu Nielsa Bohra w Kopenhadze mówi, że prace zespołu Vuletica to znaczące osiągnięcie. Opracowana przez nich technika znacząco poszerza nasze możliwości generowania stanów splątanych i operaowania na nich. Może być więc przydatna w zegarach atomowych, kwantowych badaniach pól magnetycznych i w komunikacji kwantowej.
Informacje: http://kopalniawiedzy.pl/

NASA udostępnia miliony zdjęć z NEOWISE

NASA udostępniła miliony zdjęć wykonanych przez teleskop Near-Earth Object Wide-field Infrared Survey Explorer (NEOWISE). To wyspecjalizowane w poszukiwaniu asteroid urządzenie rozpoczęło wykonywanie zdjęć w grudniu 2013 roku po wyjściu z długotrwałej hibernacji. Teraz w sieci udostępniono miliony zdjęć wykonanych w podczerwieni oraz miliardy pomiarów asteroid, gwiazd, galaktyk i kwazarów. Dostępne są dane zebrane pomiędzy 13 grudnia 2013 a 13 grudnia 2014 roku.
Jednym z powodów, dla którego udostępniamy te dane jest chęć przekonanie się, jakie ekscytujące i kreatywne projekty powstaną dzięki nim - mówi Amy Mainzer, główna badaczka projektu NEOWISE.
W ciągu roku pracy NEOWISE wykonał 2,5 milionów zestawów fotografii, dostarczył dane dotyczące ponad 10 000 obiektów, odkrył 129 nowych obiektów, z czego 39 to obiekty bliskie Ziemi, wykonał też ponad 10 miliardów pomiarów.
Jeszcze nie skończyliśmy. Rozpoczęliśmy dopiero drugi rok badań naukowych, a już odkryliśmy 21 nowych obiektów, z czego 6 znajduje się blisko Ziemi - mówi Mainzer.
NEOWISE przegląda niebo w poszukiwaniu asteroid i komet. Pracuje w podczerwieni, dzięki czemu łatwiej odnajduje ciemne obiekty, trudne do zauważenia w świetle widzialnym. Niemal wszystkie obiekty odkryte przez NEOWISE są duże, liczą setki metrów średnicy, i bardzo ciemne. W przeciwieństwie do teleskopów znajdujących się na Ziemi, NEOWISE jest w stanie zauważyć i zbadać obiekty zbliżające się od strony Słońca.
Teleskop, początkowo zwany WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer) został wprowadzony w stan hibernacji w 2011 roku po tym, jak zakończył swoją pierwotną misję. We wrześniu 2013 został wybudzony, przemianowany na NEOWISE i przydzielono mu kolejną misję. Teraz jego zadaniem jest pomoc w prowadzonym przez NASA programie, którego celem jest wyszukiwanie obiektów potencjalnie niebezpiecznych dla Ziemi oraz dostarczanie danych na temat znanych już asteroid i komet.
Dane z NEOWISE zostały udostępnione na stronach Caltechu
Informacje: http://kopalniawiedzy.pl/

sobota, 28 marca 2015

Bez bonobo wyginęłoby co najmniej 18 roślin

Gdyby szympansy bonobo wyginęły, wyginęłoby również wiele roślin.
Bonobo jedzą dużo owoców, a wraz z nimi nasion. Wydalają je czasem daleko od miejsca spożycia, co sprzyja rozprzestrzenianiu się gatunków.
Najnowsze badania, których wyniki ukazały się pod koniec lutego w piśmie Oryx, pokazują, że w kwestii roznoszenia nasion wiele gatunków z Demokratycznej Republiki Konga polega niemal wyłącznie na bonobo. W lesie LuiKotale, gdzie prowadzono studium, aż 18 gatunków nie mogło się rozmnażać, jeśli ich nasiona nie przeszły najpierw przez przewód pokarmowy Pan paniscus.
Zespół Davida Beaune z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka ustalił, że bonobo jedzą przez ok. 3,5 godziny dziennie. Miejsce defekacji dzieli od "stołówki" średnio 1,2 km. Co istotne, w czasie poprzednich badań stwierdzono, że w ciągu życia przez przewód pokarmowy przeciętnego bonobo przechodzi aż 11,6 mln nasion.
Jak wyjaśniają biolodzy, wiele nasion nie wykiełkuje bez pomocy gatunków trzecich. Kwas żołądkowy oraz inne soki trawienne osłabiają twardą łupinę nasienia, dzięki czemu może ono wchłonąć wodę i wykiełkować.
Poza tym wiele nasion nie poradzi sobie zbyt blisko roślin macierzystych. Niektóre w ogóle nie wykiełkują, inne - już jako siewki - zostaną zdławione przez dorosłe osobniki. Beaune zauważył np., że w pobliżu osobnika macierzystego nasionaParinari excelsa kiełkują dość dobrze, ale wszystkie siewki giną przed osiągnięciem stadium młodego drzewka.
Beaune uważa, że w lesie LuiKotale żaden inny gatunek nie przejawia takich wzorców przemieszczania się, by zastąpić bonobo w rozprzestrzenianiu nasion. Istnieją małpy, które jedzą te same owoce, ale pozostają one zbyt blisko domu.
Ponieważ na bonobo stale poluje się dla mięsa, w wielu rejonach zagraża im wyginięcie. Jeśli P. paniscus znikną, może to rozpocząć całą kaskadę wymierania, wpłynie to bowiem nie tylko na rośliny, które polegają na nich podczas rozmnażania, ale i na gatunki znajdujące schronienie w tych roślinach. Biolodzy wspominają nawet o "zespole pustego lasu", gdzie las co prawda nadal istnieje, ale drastycznie spada jego bioróżnorodność.
Informacje: http://kopalniawiedzy.pl/

Carnufex carolinensis - jeden z najwcześniejszych krokodylomorfów

W karniku, gdy dzisiejsza Karolina Północna zaczynała się dopiero oddzielać od Pangei, przed erą dominacji dinozaurów krokodylomorf Carnufex carolinensismógł spełniać w rejonach równikowych półkuli północnej rolę drapieżnika alfa.
C. carolinensis mierzył ok. 2,7 m, chodził na tylnych kończynach i polował na gady oraz wczesnych krewnych ssaków.
Części czaszki, kręgosłupa i przedramienia kończyny górnej wydobyto z formacji Pekin w Północnej Karolinie. Ponieważ trudno było stwierdzić, jak czaszka krokodylomorfa wyglądała za życia, fragmenty kostne potraktowano laserowym skanerem powierzchni. Paleontolodzy stworzyli trójwymiarowy model; do uzupełnienia brakujących części wykorzystali bardziej kompletne czaszki bliskich krewnych.
Skamieniałości z tego okresu [karniku] są bardzo ważne dla naukowców, bo dokumentują pojawienie się krokodylomorfów i teropodów, czyli dwóch grup, które wyewoluowały w triasie i w postaci krokodyli i ptaków przetrwały do dziś - podkreśla prof. Lindsay Zanno z Uniwersytetu Stanowego Karoliny Północnej.
Nim odcyfrowaliśmy historię Carnufexa, nie było jasne, czy przed panowaniem w Ameryce Północnej dinozaurów wcześni przodkowie krokodyli znajdowali się w grupie walczącej o rolę [tutejszych] drapieżników alfa.
Informacje: http://kopalniawiedzy.pl/

Popularne posty